Kiedy na dworze prawie wiosna, w domu istny armagedon !!! Tak, tak... pogoda nie sprzyja zdrowiu. Wręcz przeciwnie. Właśnie przechodzimy falę kataru, kaszlu i gorączki... Najpierw najmłodsza, później ja, a teraz jeszcze Maciula... Dobrze, że mąż się trzyma ( na razie - i oby tak zostało).
Pomiędzy jedną chusteczką, a drugą, robię wykroje obiecanych pościeli. Łowicz już zrobiony. Czeka tylko na ładne zapakowanie i dowiezienie na miejsce. Dzisiaj, kiedy udało mi się położyć dzieci ( tak, tak jeszcze czasami chodzą spać popołudniu), zrobiłam wykrój pościeli dla dwóch małych dżentelmenów :) Wieczorem spróbuję ogarnąć obrabianie zyg zakiem i pozszywanie wszystkiego razem...
Do później....

Komentarze
Prześlij komentarz